Przejdź na skróty do treści. | Przejdź do nawigacji

Sekcje
Piątek, 25 września 2020
oferty pracy: 1944
oferty praktyk i staży: 177
zarejestrowani pracodawcy: 309
Jesteś w: Start WIADOMOŚCI ARTYKUŁY W pogoni za mistrzami W pogoni za mistrzami (cz. I)
A A A

W pogoni za mistrzami (cz. I)

 „Naprawdę twórczy człowiek wie, że

twórczość polega na pracy wśród ograniczeń.

Kiedy nie ma ograniczeń, nie ma również

twórczości”.

Peter M. Senge

 

 

Inspiracją do napisania tego artykułu stały się badania, jakie uczelniane Biuro Karier i Projektów przeprowadziło
w drugiej połowie 2012 r. wśród tarnowskich pracodawców.

Pracodawcy z Tarnowa i okolic wypowiadali się na tematy dotyczące tarnowskiej PWSZ, czyli jak postrzegają ją w środowisku lokalnym, w kontekstach regionalnych; jakie są jej mocne i słabe strony. Zdecydowana większość dyskusji poświęcona była jednak programom kształcenia na pięciu pilotażowo wybranych kierunkach studiów, praktykom zawodowym oraz samym studentom
i absolwentom.

Bardzo ciekawe i zróżnicowane poglądy na temat studentów i absolwentowi PWSZ prezentowali eksperci
w kontekście udziału w praktykach zawodowych oraz uczestnictwa w życiu społeczności tarnowskiej. Co prawda badania dotyczyły administracji, filologii polskiej, elektrotechniki, matematyki i wychowania fizycznego, ale wieloletnie doświadczenie pozwala mi stwierdzić, że problemy, które wskazali pracodawcy, odnoszą się –
w mniejszym lub większym stopniu – do wszystkich studentów. W pierwszej części rozważań przedstawię skrócony pogląd pracodawców na postawy życiowe studentów, w drugiej zaś - na postawy zawodowe, prezentowane podczas realizacji praktyk studenckich, choć nie sposób ich tak naprawdę do końca rozdzielić.

W toku wszystkich dyskusji eksperci podkreślali bardzo małą aktywność studentów i niechęć do angażowania się
w rożne przedsięwzięcia. W odniesieniu do studentów z innych uczelni, z miast o tradycjach akademickich, studenci tarnowskiej PWSZ wcale nie są gorsi pod względem przygotowania wynikającego z realizowanych studiów. Ich słabość polega raczej na braku wiary w siebie, na pewnym braku przebojowości życiowej, na przeświadczeniu, że „jakoś to będzie”.  Pracodawcy zauważają, że bardzo duży odsetek studentów nie ma żadnego pomysłu na siebie, nie ma planów, nie wie co chce w ogóle robić w życiu. W opinii społecznej, podjęcie jakichkolwiek studiów stało się niejako powszechnym obowiązkiem, „bo wypada”, „bo znajomi”, „bo rodzina 
sobie tego życzy”, „bo głupio nie mieć
w tych czasach studiów”. Następstwem tego jest  podejmowanie kształcenia na kierunkach, niestety, rzadko zgodnych z własnymi zainteresowaniami. A z tym wiążą się brak zaangażowania i w ostateczności narzekanie, że nigdzie nie ma pracy. Pytanie brzmi: czy TY, będąc pracodawcą zatrudniłbyś niezainteresowanego życiem kulturalnym animatora kultury albo inżyniera, który uważa, że wystarczy posiąść wiedzę teoretyczną i zza biurka kierować procesami przemysłowymi? A może nauczyciela, który szkołę 
i pracę z dziećmi traktuje jako ostateczność w przypadku braku innej pracy? Jak powiedział jeden z pracodawców: wszyscy teraz są wykształceni, tylko jakoś fachowców coraz mniej. Powyższe zdanie jest tak naprawdę źródłem pytań: co chcesz studiować?, po co chcesz zgłębiać taką akurat, a nie inną dziedzinę? czy ty naprawdę się tym interesujesz? czy byłeś, bądź jesteś zaangażowany w jakieś inne działania związane z wybraną przez ciebie dziedziną, niż tylko poprzez studia, jakie odbywasz?

Bezpowrotnie mijają czasy pięknie napisanego CV czy też udawania, że zna się kilka języków obcych. Piękne garniturki i eleganckie garsonki na rozmowach kwalifikacyjnych owszem, dalej obowiązują, ale nie robią już niestety na pracodawcach takiego wrażenia, jak jeszcze kilka lat temu, kiedy już samo „wdzianko” było przejawem fałszywie pojętego profesjonalizmu. W dzisiejszych czasach oprócz tego „wdzianka” musisz wykazać się zainteresowaniami, zaangażowaniem, autentycznymi, a nie życzeniowymi, umiejętnościami i wiedzą, a także doświadczeniem (niekoniecznie zawodowym, jakimkolwiek, które świadczy o twoim zaangażowaniu i robieniu „czegokolwiek” poza samym „studiowaniem”). Poza tym wszystkim, jak podkreślają zgodnie eksperci, nie można zapominać o autorefleksji, która pozwala w miarę obiektywnie ocenić swoje predyspozycje i pozycję na rynku pracy. Autoprezentacja – oparta na mocnych stronach – też jest jedną ze składowych sukcesu. A ponadto: działanie. Aktywność

na rożnych płaszczyznach, własny pomysł, własne zdanie, własne krytyczne spojrzenie – to atuty zupełnie dzisiaj niedoceniane przez osoby starające się o pracę. Nikt nie zaprzecza, że w dzisiejszym - nastawionym na konsumpcję
i pozbawionym autorytetów świecie, nie jest prosto

osiągnąć zamierzone cele. Ale, odnosząc się do cytatu w podtytule, nie będzie ani łatwiej, ani prościej jeżeli nie zostanie przekroczona bariera konieczności wytyczenia sobie celów. Ponadto, jak twierdzi Hermann Scherer Oczywisty problem to zawsze dobry początek, niektórzy dodają, że również źródło kreatywności człowieka. Pracodawcy nie ignorują rzetelnego zgłębiania wiedzy, ale również uważają, że czas na studiach powinno się poświęcać na inne działania, np. te, związane z pasjami, czy też związane z poszerzaniem wachlarza konkretnych umiejętności. Najwyższa średnia nie jest - dla większości – odzwierciedleniem wartości przyszłego pracownika. Chyba, że idzie ona w parze z aktywnością i zaangażowaniem. Dosyć istotne wydają się być powyższe argumenty również w kontekście „masowej” deregulacji zawodów. Jeden z tarnowskich pracodawców twierdzi, że: do pracy przyjmuje tych, którzy mają jakąś wiedzę kierunkową, znają choćby trochę języki obce i programy komputerowe, wykazują chęci do zgłębiania wiedzy i… mają pasje. Jakiekolwiek, byleby było widać zaangażowanie. Reszty można się nauczyć.

Eksperci uważają, że studia mają dać pewne podstawy wiedzy i umiejętności, ale także, lub przede wszystkim, mają dać studentom możliwości rozwoju młodego człowieka poprzez bycie w kreatywnym środowisku i poprzez stymulowanie przez ciekawe osobowości. Nawet w dzisiejszym świecie, zdominowanym przez „pospolity marudyzm”, młody człowiek aspirujący do bycia w kręgu dobrze pojętej elity intelektualnej, nie może zapominać o poszukiwaniu własnych autorytetów i mistrzów. Mistrz może, ale nie musi mieć tytułów naukowych, on musi przekonywać autentycznością. Wielu z tych, którzy odnieśli w życiu sukces wspominają ludzi, których spotkali na swojej drodze życiowej. Potrafią, nawet po latach, wskazać bez żadnych wątpliwości prawdziwych mistrzów, którzy przyczynili się, w jakimś sensie, do osiągnięcia przez nich sukcesu.

Celem tego fragmentu rozważań nie jest udowodnienie, że „mistrz” zapewni młodemu człowiekowi sukces, ale na pewno może stać się inspiracją, natchnieniem, punktem zwrotnym w karierze. Życzę wszystkim, czytającym ten artykuł studentom, sukcesów w „pogoni za mistrzem” oraz proponuję skorzystać z porady udzielonej przez jednego ze znanych i uznanych mistrzów - Roberta Korzeniowskiego: Poszukaj tego, w czym jesteś dobry. Bezwzględnie.
Ale to znaczy także posiądź wiedzę o słabościach. Musisz bezwzględnie znać swoje słabe strony, bo brak tej świadomości jest niebezpieczny. Natomiast główny wysiłek włóż w to, aby znaleźć te mocne strony – nawet, jeśli miałbyś sięgnąć do bardzo głębokiej pamięci. Tam może leżeć coś, co było Twoją mocną stroną, ale może zdążyłeś o tym zapomnieć?

 

Lucyna Krzemińska

Kierownik uczelnianego BKiP

Doradca zawodowy, coach, trener

 

 

Powyższy artykuł został opublikowany w kwietniowym wydaniu Magazynu Studentów PWSZ w Tarnowie AD ASTRA (wydanie on-line można znaleźć TUTAJ)

 

 

 

« Wrzesień 2020 »
Wrzesień
PnWtŚrCzPtSbNd
123456
78910111213
14151617181920
21222324252627
282930

Sonda

Nasza nowa strona: